Disco Polo - Polska Estrada

Polska Estrada
Przejdź do treści

Menu główne:

Zespoły

Disco Polo

Chyba nie ma drugiego gatunku muzycznego, który wzbudza równie sprzeczne emocje co disco polo. Dla jednych „nie muzyka”, kicz i banalne dźwięki, dla drugich prawdziwe piosenki, wzruszające melodie i przyjemne oderwanie się od rzeczywistości.
Kiedy i jak powstała muzyka disco-polo?
Gatunek wywodzi się z muzyki granej na weselach i zabawach przez zespoły z repertuarem piosenek ludowych i weselnych przy czym zmianie uległy instrumenty: zamiast akustycznych – elektroniczne, a w latach 80. także elektroniczne klawiszowe (jak np. Sentyzator) ścieżką wokalną był najczęściej melodramatyczny tekst o nieszczęśliwej miłości  lub także często o charakterze rubasznym.
Również duży wpływ na powstanie tego gatunku miały popularne w latach 80. podgatunki muzyki disco – italo disco i euro disco oraz w pewnym stopniu wykonawcy muzyki dyskotekowej z krajów byłego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, które często były oparte na starych ludowych melodiach. (Wykonawcy disco polo tłumaczyli niektóre piosenki tychże wykonawców z języka rosyjskiego na język polski jak np. "Nadzieja" zespołu Skaner – oryginalna wersja to Wiesna – komp. Wiaczesław Janko, czy Żółte tulipany zespołu Imperium – oryginalna wersja to Жёлтые тюльпаны (Żółtyie tjulpany), albo Bialyje rosy itp.

Wpływ na twórców tego gatunku muzyki wywarła też działalność polskich twórców muzyki rozrywkowej, głównie z lat 70. i 80. XX wieku takich jak Janusz Laskowski, Happy End, Tercet Egzotyczny, Jacek Lech, Małżeństwo Farmerów czy Papa Dance.
Piosenki ludowe i popularne, które po drugiej wojnie światowej nie były w Ojczyźnie doceniane, dla emigrantów miały zupełnie inną wartość. Były polskie. Osiągnięcia techniki fonograficznej, wcześniej znane "na Zachodzie" niż w Polsce i powszechnie dostępne, umożliwiły amatorskim zespołom rejestrowanie i szerokie rozpowszechnianie swoich piosenek. Nagrania polonijnych kapel trafiały nawet, oczywiście drogą nieoficjalną, do Polski.

Już w latach siedemdziesiątych na pocztówkach dźwiękowych pojawiły się piosenki śpiewane przez Małego Władzia z Chicago. Kolejne polonijne utwory przybyły zza Oceanu w połowie lat osiemdziesiątych. Nagrane w Stanach Zjednoczonych kasety z piosenkami Polskich Orłów, Biało-Czerwonych i Boby'ego Vintona można było kupić na polskim "czarnym rynku". W wielu z nich wykorzystywano teksty i melodie wcześniej już u nas znane, pochodzące z popularnie śpiewanego repertuaru (np. Panno Walerciu, Cyganeczka, Krakowianka). Najbardziej wpadały w ucho rubaszne śpiewanki Polskich Orłów (np. Cztery razy po dwa razy) i nagrane przez ten zespół stare rzewne piosenki, niewiadomego autorstwa (np. Biały miś, Taka mała) czy sentymemntalne melodie Biało-Czerwonych “Ciemna Nocka”. Na muzyce Polskich Orłów wzorowały się kapele grające na zabawach i weselach. Te na nowo zaaranżowane i wykonywane wtenczas piosenki jeszcze nie nosiły nazwy disco polo. Mówiło się o nich wtedy „muzyka chodnikowa”, ponieważ kasety z takimi nagraniami sprzedawane były w dużych ilościach na straganach, albo wręcz na łóżkach polowych rozstawianych na chodnikach.  

Po roku 1989 przed polską fonografią otworzyły się nowe możliwości. Nietrudno było dostać koncesję na nagrywanie, a przestarzałe prawo autorskie i brak antypirackich przepisów ułatwiały działalność powstającym firmom fonograficznym. Nie ulega wątpliwości, że tym razem rozwój produkcji nagraniowej podyktowany był głównie względami finansowymi, a nie ideologicznymi. Zainteresowanie prywatnych producentów skierowało się ku muzyce, na którą było duże zapotrzebowanie. Karierę muzyki chodnikowej zapoczątkował zespół Top One doskonale znający przeboje wiejskich wesel i zabaw z własnej praktyki muzycznej, ćwiczącej w domu kultury w podwarszawskim Pruszkowie. Marzący o sławie młodzi chłopcy, zafascynowani muzyką Italo Disco, wpadli na pomysł, żeby nagrać doskonale znane, popularne piosenki w dyskotekowej aranżacji. Kupili kasety Polskich Orłów, przerobili kilka najbardziej znanych utworów i za uzbierane pieniądze nagrali je w prywatnej firmie fonograficznej. Kopie wydanej w 1989 roku kasety Poland Disco doskonale się sprzedawały na ulicznych straganach. Piosenki Biały miś, Santa Maria, Złoty krążek rozbrzmiewały na wsiach i w miasteczkach całej Polski.

Wiele amatorskich zespołów zaczęło się wzorować na tych aranżacjach popularnych piosenek, oraz układać swoje utwory na dyskotekową nutę. Jednym z nich była grupa Fanatic, grająca na zabawach w okolicach Żyrardowa. Kopie kasety, nagranej domową metodą przez zespół mający liczne rzesze wielbicieli, krążyły po okolicy. Właściciel hurtowni kaset w Żyrardowie, pan Sławomir Skręta, zafascynowany rosnącą sławą grupy, odnalazł muzyków i zaproponował im współpracę. Założył firmę Blue Star, mającą zajmować się nagrywaniem, wydawaniem i promocją kaset z polską piosenką popularną. Po sukcesie tego zespołu do Blue Star zaczęły się zgłaszać kolejne zespoły. W latach 1990-1993 przyjmowano prawie wszystkich wykonawców chętnych do współpracy. Potem, gdy było ich zbyt wielu, nagrywano tylko najlepszych. Kopalnią discopolowych talentów były przede wszystkim dwa regiony: białostocki i podwarszawski (okolice Sochaczewa i Żyrardowa). W roku 1994 Blue Star, który był wtedy jedyną firmą nagrywającą tego typu muzykę, współpracował z dwudziestoma zespołami.

Trafiające do Blue Star zespoły miały różne rodowody. W pierwszych latach działalności firmy najliczniejsze były takie, które (jak Fanatic) grały wcześniej na zabawach czy na weselach (np. Atlantis, Akcent, Boys, Milano, Ex Problem, Chanel). Niektóre z nich występowały nawet za granicą w polonijnych klubach i restauracjach. Szansę na zdobycie popularności, dzięki współpracy z firmą pana Skręty, miały także te zespoły amatorskie, które przedtem, bez większego powodzenia, próbowały grać inne rodzaje muzyki, a potem odnalazły powołanie w śpiewaniu popularnych piosenek (np. BFC przerzucił się na disco polo z grania muzyki rockowej, istniejący zaś od 1986 roku Bayer Full brał wcześniej udział w przeglądach piosenki turystycznej i poezji śpiewanej). Gdy muzyka disco polo zyskała wielu słuchaczy i wiadomo było, że granie jej może przynieść wykonawcom popularność i nie najgorsze dochody, powstało wiele nowych zespołów śpiewających chodnikowe piosenki nie z zamiłowania do tego gatunku, ale ze względów finansowych.

Początkowo firma Blue Star zapewniała swoim zespołom tylko nagrywanie, promocję i dystrybucję kaset. Mimo że piosenki z Blue Star rozbrzmiewały na "chodnikach", na zabawach i na weselach w całej Polsce, przez trzy lata (od 1989 do 1992) media zdawały się nie zauważać tego nowego w kulturze popularnej zjawiska. O muzyce chodnikowej milczały oficjalne gazety i telewizja. Nie chciała jej grać żadna z propagandowych stacji radiowych. Pierwsi zainteresowali się nią artyści. W lecie 1991 roku piosenkarka Marlena Drozdowska i aktor Marek Kondrat nagrali kasetę z pastiszami piosenek chodnikowych. Tytułowe Mydełko Fa, z tekstem Andrzeja Korzyńskiego, stało się wielkim przebojem "chodnika". Miłośnicy polskiego disco nie zauważyli prześmiewczego charakteru piosenki i przyjęli ją niemalże za swój hymn.

Kiedy stało się oczywiste, że łatwa i przyjemna muzyka zawładnęła gustami niemałej części Polaków, zajęli się nią przedstawiciele państwowego show-businessu. Stołeczna Estrada przy współpracy z Telewizją Polską 29 lutego 1992 roku zorganizowała w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie Parodię Piosenki Popularnej i Chodnikowej. Można odnieść wrażenie, że ten spektakl, autorstwa taniego reżysera kabaretowego, pomyślany był jako kpina z gustu zwolenników tego rodzaju muzyki. Scenografia Sali Kongresowej realizowała stereotypowe wyobrażenia na temat kiczu i odpustowości, wykonawców ubrano w błazeńskie stroje, a prowadzący koncert konferansjer pozwalał sobie na drwiny. Mimo że Parodia wydawała się być apelem, żeby nie traktować poważnie piosenki chodnikowej, jej efekt przeszedł wszelkie oczekiwania. Publiczność była zachwycona i bawiła się wspanialeprzy dźwiekach ulubionej muzyki nie zwracając uwagi na prześmiewcze scenografie. Zrealizowany podczas tzw. Gali program telewizyjny i nagrana wtedy kaseta wideo zrobiły temu nurtowi muzyki popularnej jeszcze większą reklamę. Znacznie wzrosła liczba sprzedawanych kaset, a bilety na trzy kolejne koncerty (w Gdańsku, Opolu i Poznaniu) były błyskawicznie wyprzedawane.

Lata 90-te to niezwykły rozkwit i najlepszy czas dla muzyki disco polo. Popularność ówczesnych hitów, które nie były już tylko przeróbkami znanych melodii, osiągnęła wtedy niespotykany poziom. Do dzisiaj prawie na każdym weselu usłyszeć można utwory „Dziewczyno”, „Wolność”, czy „Miła moja”. Menedżer Blue Star nie był jednak zadowolony z prześmiewczego charakteru koncertów, a współpracujący z nim muzycy narzekali na niskie gaże. Jesienią 1993 roku Sławomir Skręta sam zajął się organizowaniem koncertów. Zmienił też nazwę promowanej przez siebie muzyki z chodnikowej, która jego zdaniem źle się kojarzyła, na disco polo.
Blue Star się rozrastał. Współpracowało z nim coraz więcej zespołów. Oprócz kaset zaczęto wydawać płyty kompaktowe z muzyką disco polo i kręcić do niej teledyski. Piosenki pojawiały się na antenie lokalnych rozgłośni radiowych i telewizji kablowych. Wkrótce disco polo doczekało się cotygodniowych programów w telewizji Polsat, audycji w radiu "Eska" i dwóch kolorowych miesięczników. W 1994 roku firma Blue Star straciła monopol na nagrywanie i promowanie tego typu muzyki. Powstało kilka nowych wytwórni kaset, część zespołów zaczęła działać na własną rękę. Z chałupniczej produkcji chodnikowych kaset rozwinął się potężny discopolowy przemysł. Muzyka ta powróciła też tam, gdzie chyba można szukać jej korzeni - na wiejskie zabawy.

Od początku 1992 roku zaczęły powstawać na wsi pierwsze profesjonalne kluby dyskotekowe. Wcześniej wiejskie zabawy odbywały się zwykle w remizach strażackich lub okresowo pustych stodołach. Grające na nich lokalne zespoły nie zawsze było stać na zorganizowanie dobrego nagłośnienia i oświetlenia sali. Nie było też nikogo, kto starałby się zapanować nad pijanymi uczestnikami, toteż zabawy często kończyły się burdami i bijatykami. Współpracownik Blue Star, Jerzy Suszycki z Białegostoku, wybudował niedaleko Janowa w województwie białostockim lokal wyposażony w najnowocześniejsze oświetlenie dyskotekowe, profesjonalne nagłośnienie, w barek oraz strzeżony parking. Zatrudnił pilnujących porządku ochroniarzy i zorganizował specjalny transport
autobusowy, dowożący chętnych nawet z odległych o pięćdziesiąt kilometrów miejscowości.
Na organizowanych tam zabawach grały wyłącznie zespoły z Blue Star.
Zainteresowanie discopolowymi zabawami było tak wielkie, że w ciągu dwóch lat Suszyckiemu udało się stworzyć sieć dwudziestu takich dyskotek. Co tydzień, w soboty i niedziele (z wyjątkiem okresu postu i adwentu) od godziny dwudziestej do trzeciej nad ranem, w budynkach wyglądających z zewnątrz jak olbrzymie stodoły, a wystrojem wnętrza nie różniących się od wielkomiejskich dyskotek, bawiło się przy muzyce disco polo tysiące osób. W każdym lokalu, oddalonym od innych o co najmniej pięćdziesiąt kilometrów, przez całą noc grał jeden zespół. Trasy muzyków tak były ustalane, aby żadna grupa nie grała zbyt często w tym samym miejscu.

Przez kolejne lata istnienia, muzyka disco-polo uległa znacznym przeobrażeniom. Poprawiła się jakość nagrywanych kaset, zaczęto bardziej dbać o stylistykę i treść tekstów piosenek, zmienił się image wielu wykonawców. Disco polo podzieliło się na kilka nurtów. Część zespołów grała muzykę zbliżoną do techno i dance, inne pozostały przy wykonywanym na początku "biesiadnym" stylu. Muzycy amatorzy stali się w pewnym sensie profesjonalistami, utrzymującymi się wyłącznie z grania. Niezwykle pomocne były automaty elektroniczne, na których można było wykonywać podkład muzyczny nie będąc muzykiem. Zarówno perkusja, bas, akordy jak i arpedżio mogły być tworzone przez kompletnego amatora po naciśnięciu klawisza tzw. keyboard dosłownie jednym palcem. Wzrosła liczba zespołów, a zarazem i procent wykonawców, którzy grali disco polo wyłącznie dla pieniędzy, a nie z zamiłowania. Jednocześnie muzyka chodnikowa straciła na autentyczności, stając się w dużej mierze masową produkcją nagrań.

Muzyka disco polo daje swoim wielbicielom zarówno potwierdzenie poczucia swojskości, jak i światowości. O piosence chodnikowej fani mówią: to jest nasza muzyka, a mają ku temu kilka powodów. Teksty wielu utworów są dobrze znane słuchaczom, nowe zaś często powtarzają narracyjne schematy ulubionych piosenek. Dystans pomiędzy wykonawcami szlagierów disco polo, a ich odbiorcami jest minimalny. Droga do chodnikowego sukcesu otwarta jest dla wszystkich, niezależnie od wykształcenia, pozycji społecznej czy posiadanych "znajomości". Muzykę tę wykreowali i wypromowali sami jej słuchacze. Kariera disco polo, niezależna od środków masowego przekazu, przekonuje o tym, że nie było ono sztucznie lansowane ani nikomu przez nikogo narzucane. Można dziś stwierdzić że dico-polo było motorem napędzającym popularność TV Polsat i radia Eska, które nie dysponowały mocniejszym atrybutem.

Przez wiele lat sceniczny wizerunek discopolowców kojarzony był z keybordem. Nie bez przypadku. To właśnie na nim opierały się koncerty zespołów, które ewentualnie urozmaicały swoje koncerty o pokazy taneczne. To miało miejsce jednak głównie na większych imprezach. Wszystko zmieniło się na przełomie 1996 i 1997 roku. Lider zespołu Boys Marcin Miller bacznie przyglądał się poczynaniom zachodnich artystów, którzy w mniejszym lub większym stopniu mieli wpływ na jego karierę. Ta na dobre nabrała tempa wraz z wydaniem płyty "O.K", na której znalazł się mega hit "Jesteś szalona". Tuż przed pojawieniem się krążka na rynku, z zespołu odszedł klawiszowiec Krzysztof Cieciuch, a jego miejsce zajęli profesjonalni tancerze. W taki sposób zrobił się pierwszy polski boysband z krwi i kości. Jego śladem poszli pozostali i choć do dziś, nie jest to standard, to w większości wykonawcy disco polo, na stałe angażują do współpracy tancerzy.

Dość ważną zaletą disco polo jest spełniana przez nie funkcja identyfikacji regionalnej, a nawet narodowej. Wykonawcy szczycą się tym, że śpiewają wyłącznie po polsku, a odbiorcy cieszą się muzyką tylko dla nich, "dla polskich ludzi". O wyborze ulubieńców decydują też często "lokalne patriotyzmy". Mimo silnie akcentowanej swojskości nie mniejsze znaczenie ma światowość, na pozór z nią sprzeczna. Wielbiciele z zapałem słuchają muzyki, która co prawda zawiera wiele narodowych akcentów co sprawia, że jest potrzebna. Pozwala uczestniczącym w niej ludziom oderwać się od codzienności i przenieść się w świat marzeń, gdzie króluje spełniona miłość, wakacje i radość.

Od 1997 roku do 2001 roku nastąpił przesyt tej muzyki i gwałtowny spadek sprzedaży kaset magnetofonowych i płyt CD disco polo o blisko połowę, przy jednoczesnym wzroście zainteresowania polską muzyką pop, rock, hip-hop oraz zagraniczną muzyką rozrywkową. W tym samym czasie z anteny Radia Eska, telewizji Polonia 1 i TVP Polonia zostały zdjęte programy poświęcone muzyce disco-polo. Pod koniec sierpnia 2002 roku z anteny telewizji Polsat zniknęły programy Disco Relax i Disco Polo Live, przez co wiele zespołów zakończyło bądź zawiesiło swoją działalność. Skutkiem drastycznego spadku popularności tego gatunku była emigracja części przedstawicieli tego nurtu muzyki z Polski, głównie do Stanów Zjednoczonych.

Disco-polo po 2002 roku w warstwie muzycznej przez niektórych wykonawców był łączony z muzyką dance i innymi gatunkami elektronicznej muzyki tanecznej (klubowej). Utwory tego gatunku po 2002 roku zawierały też często elementy muzyki biesiadnej i muzyki pop. Zespoły i wykonawcy tego nurtu, którzy zdobyli dużą popularność po 2002 roku, to m.in.: Weekend, Andre, Czadoman, Tomasz Niecik, Eva Basta, Masters, DJ Disco ft. MC Polo, Cliver, Effect, Power Play, After Party oraz Piękni i Młodzi, również popularny poza granicami Polski, zwłaszcza wśród Polonii.

W 2007, po pięciu latach przerwy muzyka ta ponownie zagościła na ekranach telewizyjnych za sprawą stacji iTV, która codziennie emituje program pt. „Discostacja”. Oprócz tego promocja odbywa się w Internecie za sprawą dwóch rozgłośni internetowych z nią powiązanych. Od tego roku zespoły zaczęły ponownie grać koncerty, których liczba z każdym rokiem wzrastała i ponownie zaczęto sprzedawać płyty, przez co zespoły zaczęły znów przynosić zyski. 7 maja 2011 roku został uruchomiony kanał telewizyjny poświęcony przede wszystkim muzyce disco polo – Polo TV, a jednym z największych hitów list przebojów była piosenka ''Ona tańczy dla mnie'' zespołu Weekend (ponad 80 milionów odsłon na YouTube). Po pierwsze piosenka wywindowała zespół Weekend do ścisłej czołówki wykonawców disco polo. Dwa - ponownie zwróciła uwagę mediów na ten gatunek disco-polo. Trzy - otworzyła wiele zamkniętych do tej pory drzwi dla wielu zespołów tego gatunku. Kanał Polo TV od 19 grudnia 2011 jest emitowany w naziemnej telewizji cyfrowej na I multipleksie i stał się najchętniej oglądanym kanałem muzycznym w Polsce.

Dzisiejsze, zespoły disco polo świetnie radzą sobie z najnowszymi syntezatorami, dzięki temu nagrania brzmią świeżo i nowocześnie, a jakością realizacji dźwięku zbliżają się do światowych produkcji dance. Z perspektywy czasu wydaje się, że disco polo pozostanie w naszej rzeczywistości bardzo długo, że coraz bardziej mieszać się będzie z innymi gatunkami muzycznymi, bowiem globalizacja dosięga każdej płaszczyzny naszego życia, także, a może przede wszystkim, sfery kulturowej, która niekoniecznie odzwierciedla poziom intelektualny narodu. Wszelkie odmiany sprowadzanej z zachodu muzyki hip-hop i rap są tego najlepszym przykładem. Jaki będzie następny krok rozwoju polskiej estrady będzie zależał od tego czy władza i media skierują Polskę na drogę powrotu do rodzimej kultury czy też zmienią Polskę w Afrykę i Azję.

Autor:
Joanna Gronostajska

Źródło materiału:
internet, różne

Kontakt: mediapolonii@gmail.com
copyright © 2019
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego